Aleksandra i Krzysztof Zielnicowie
Zamek- jego świetność, ruiny i pamięć....
Zamek- jego świetność, ruiny i pamięć....
Kiedy we wtorek 16 stycznia 1945 r. Bironowie- właścieciele sycowskiego zamku- usiedli do kolacji, byli już chyba świadomi zbliżającej się klęski, ale nie sądzili zapewne, że totalnej zagłądzie ulegnie raz na zawsze cały dorobek ich kilku pokoleń, osiągnięty w ciągu dwóch stuleci.
W ostatniej wspólnej wieczerzy brał udział jeden z kilku stacjonujących w zamku oficerów sztabowych-niejaki kapitan Tesdorpff. Książę Ernst-Johann Biron tak przedstawia ten moment w o[ublikowanej niedawni biografii:
Nagle pojawił się ordynans i chciał rozmawiać ze swym kapitanem. Tesdorpff gotów był wysłuchać go po zakończeniu posiłku, lecz adiutant oświadczył, ze meldunek jest nadzwyczaj pilny. Kapitan wyszedł więc i wrócił bardzo blady...Powiedział- Rosyjskie czołgi ostrzeliwują miasto (Częstochowę)!- Zwracając się do mojej matki (księżnej Herzeleide) rzekł: Musi Pani natychmiast wyjechać i dodał: oddaję do pani dyspozycji mój samochód osobowy. Był to jedyny sprawny samochód osobowy w mieście. W ciągu pół godziny matka była gotowa do drogi. Wzięła ze sobą jedynie parę rzeczy. Ale samochód ciągle nie przyjeżdżał, gdyż zapodziały się gdzies kluczyki. Wreszcie się jednak odnalazły
.
Dzięki temu księżna Herzleide dotarła w nocy do Wołowa i zdążyła jeszcze na pociąg, którym szczęśliwie dojechała do rodzinnej posiadłości Westerbrak koło Hanonoveru, skąd po kilku dniach powróciła szczęśliwie raz jeszcze do Sycowa, aby być razem z pozostałą na zamku rodziną.
Dzięki temu księżna Herzleide dotarła w nocy do Wołowa i zdążyła jeszcze na pociąg, którym szczęśliwie dojechała do rodzinnej posiadłości Westerbrak koło Hanonoveru, skąd po kilku dniach powróciła szczęśliwie raz jeszcze do Sycowa, aby być razem z pozostałą na zamku rodziną.
Edytowano 3razy, ostatnia edycja 2009-10-28 11:31:53
Bo jedynie w cichych sercach Bóg staje się w człowieku Człowiekiem.